Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masnawi-je ma'nawi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masnawi-je ma'nawi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 czerwca 2011

Masnawi-je ma'nawi, księga V, wersy 411-414 "Szepty miłości"

Miłość szepnęła mi do ucha, 
lepiej ofiarą być niż łowcą
Uczyń się własnym głupcem
A przestań próbować być słońcem
Stań się punktem światła
Zamieszkaj przed mymi drzwiami 
z wyboru będąc bezdomnym 
Nie udawaj, że jesteś świecą
bądź ćmą
A będziesz mógł spróbować
stać się smakiem życia
i poznać moc ukrytą w służeniu.


niedziela, 27 marca 2011

Masnawi-je ma'nawi-je Moulawi "O tym, ,jak Mojżesz..." Księga II, wersy 1720-1791

..."Spostrzegł raz Mojżesz pasterza na polanie
Co się modlił tak:" O mój Boże, o mój Panie,
Gdzieżeś Ty, bym stał się Twoim wiernym sługą,
Uszył Ci kamasze, wyczesał brodę długą,
Prał twoje szaty i tępił wszy w posłanku,
Mleko Ci wnosił świeżuchne o poranku.
Bym rączki Twe całował i stópki masował
Wieczorem izdebkę do snu Ci przyszykował.
Ofiarą dla Ciebie są wszystkie kózkimoje. 
Dla Ciebie pastuszę i znoszę życia znoje".
I płynęły z ust pasterza tym podobne słowa.
Pyta go Mojżesz: "Niby do kogo ta mowa?".
"Do tego- tłumaczy- co z gliny nas ulepił,
Ziemię utoczył... i niebo rozczepił...".
" Ty chyba - zagrzmiał Mojżesz - zmysły postradałeś!
Nibyś ty muzułmanin, a giaurem się stałeś.
Co to za brednie, cóż za mowa pusta
Ty sobie lepiej wciśnij waty w usta!
Cuchnie okrutnie bluźnierstwo twe na cały świat,
Religii brokatcenny zmieniłeś w stertę szmat.
>Kamasze<, >izdebka<, to dobre dla ciebie,
Lecz jak, jak im przystawać do Boga na niebie?!
Musisz z tym bredzeniem natychmiast zrobić koniec,
Bo ogień na lud spadnie, zniszczy go, pochłonie!
Mieć głupca za kamrata, to jakbyś miał wroga;
I nie jest Najwyższemu taka służba droga.
Do kogo się zwracasz, do wuja, stryjka swego?
Ciało i pragnienia do cechy Chwalebnego?!"
"Mojżeszu - jęknął - usta mi zasznurowałeś.
Piekącym wstydem duszę nieszczęsną zalałeś."
Rozdarł kaftan i westchnął wielkiej winy świadom
Powlókł się na pustynię, "z Bogiem" śląc swym stadom.
Natenczas Mojżeszowi objawił się Bóg:
"Odłączyłeś ode mnie jednego z mych sług.
Na ile możesz, próbuj nie siać rozszczepienia
Najwstrętniejsze mi ono z całego istnienia.
Przecież cię posłałem, byś łączył, byś scalał,
A nie rozdział czyniąc, imię Boga kalał!
Osobowość wszak inną każdemu nadałem;
Każdemu własny sposób mówienia przyznałem.
Co chwały mu przydaje, ciebie by zhańbiło
Co jego myśli miodem, tu - trutką by było.
Nie dla własnej korzyści wielbić się kazałem,
Lecz tym aktem swym sługom dowód łaski dałem.
Dzięki ich adoracji nie ja jestem czystszy.
Ich dusza się oczyszcza i perliście błyszczy.
Dla mnie nieważne słowa czy też język zręczny
Miłosny ważny duszy zryw i żar wewnętrzny.
Więc miłość płomienną wnet roznieć w swojej duszy
I z dymem puść słowa, niech myśli gmach się kruszy.
Miłość to kwiat szczególny wśród religii gaju
Prócz Boga - rozkochani religii nie mają".
Jeszcze naganę Jego Mojżesz w uszach miał
A już na pustynię za pasterzem gnał.
W końcu odnalazł tego, co się smętnie włóczył,
Rzekł doń: "Dobre wieści mam, Bóg mnie pouczył:
Nie szukaj sztywnych norm, bo skostniała forma - zła
Swobodnie śpiewaj to, co ci w duszy tęsknej gra".
"Och Mojżeszu, ten etap już przecież przebyłem
Teraz we krwi się serca tęsknego obmyłem.
Tyś strzelił z bata, a rumak mój spłoszony
Wierzgnął i wnet w nadniebne poszybował strony
Mego stanu obecnie nie opiszą; słowa
Tu namiastką są jeno, bezradna tu mowa."...



przekład z oryginału perskiego Ivonna Nowicka

ukazało się w:
Rumi Dżalaloddin "Anioł upojony. Opowieści mistyczne" Warszawa 2009
(por. http://www.dialog.edu.com.pl/index.php?route=product/product&product_id=392)
oraz
Javaheri K. (red.) "Mała antologia literatury perskie", Kraków 2006

sobota, 18 grudnia 2010

Masnawi-je ma'nawi, księga I, wersy 3467-3499 - "... o tym, jak Bizantyjczycy i Chińczycy w malarstwie się mierzyli...." *

"O - rzekli Chińczycy - wyborni z nas malarze".
A Grecy: " U nas fach z mistrzostwem idzie w parze".
"Ha - woła sułtan - przekonam się zaraz, z gości
Która grupa słuszniej pierwszeństwo sobie rości".
Jęli z żarem i pasją rywale się swadzić.
Aż zamilkli Grekowie, chcąc kłótni zaradzić.
"Dobrze więc - Chińczycy zaproponowali,
My malujemy w jednej, a wy - w drugiej sali".
Szczęściem były w pałacu dwa różne pokoje,
Co dzieliły je tylko drzwi rosłe podwoje.
"Szachu - proszą Chińczycy - racz nam dać setkę farb".
Rozewrzeć kaznę kazał i wręczył im ten skarb.
Dostawali  co rano Chińczycy farb wiele
I postępy też znaczne czynili w swym dziele.
"Nam - Grecy na to - kolory wszelkie zbędne
Musimy tylko pilnie ścierać i sczyszczać rdzę".
I drzwi zamknąwszy, z zapałem polerowali
Aż jak nieboskłon lśniący i gładcy się stali.
Feerię barw z bezbarwiem więzy łączą wszak.
Kolor jest jako chmura, jak Księżyc - jego brak.
Wszystka jasność, co się na obłokach rodzi
Wiedz, że od gwiazd, Miesiąca i Słońca pochodzi.
Chińczycy, gdy fresk swój malować skończyli,
Radośnie i żwawo w bębny uderzyli.
Król, ciekaw pracy, wszedł do sali raźnym krokiem.
Wstrzymał dech i - z zachwytem wodził po niej wzrokiem.
Gdy po chwili w Greków skierował się stronę,
Dwójka z nich pewnym gestem ściągnęła zasłonę.
A wówczas Chińczyków wielobarwne dzieło
Na lśniącej się tafli ścian Greków odbiło.
Wszystko, co w pierwszej salitak go zachwycało,
Na odbiciu o niebo piękniejsze się stało.
Grecy, ojcze, są jak sufi. Obchodzą się bez
Studiów żmudnych, erudycji i uczonych tez.
Polerują za to swe piersi z zawiści,
ze skąpstwa, żądzy zysku oraz nienawiści.
Metaforą jest serca to lustro bez skazy:
Niezliczone się mogą w nim odbić obrazy.
Bezobrazowy wizerunek Ukrytego
Błysnął Mojżeszowi mocą serca świętego,
Choć nie pomieszczą go niebios kolejne kręgi
Ni ziemia, firmament, ni gwiezdnych skupisk wstęgi;
Gdyż liczby i granice nimi są władne
Za to serca - limity nie krępują żadne.
Rozum milknie tu, mami lub jest w poniewierce,
Gdyż serce jest u Boga lub - Bogiem jest serce.
Tylko w nim obraz wszelki na wieki widzialny
Takoż policzalny, jak niepoliczalny.
A co choć raz się w tym zwierciadle ukazało
Bez ukrycia już zawsze w nim będzie jaśniało.
Lud wypolerowanych serc wzniósł się nad wonie
i barwy - Boże Dobro widzi w każdej stronie.
Odrzucił nadto otoczkę wiedzy rozlicznej
A sztandar pewności rozwinął mistycznej.
Gdy myśli się rozpierzchły, jasność wnet osiągnął:
Morze poznania znalazł, rdzeń gnozy osiągnął.
Śmierć, która wszystkich trwogą wielką przejmuje,
W sufich najwyżej uśmieszek wywołuje.
Ich serca bowiem nikt pokonać nie jest w stanie.
Choć muszla ucierpi - perła cała się ostanie.
Od islamskiego prawa nauki pokaźnej
Ubóstwo wolą, wyrzeczenie się swej jaźni.
Odkąd osiem rajów formy nosi światowe
Tablice serc sufich chłonne są i gotowe.
Odbija się w nich pustki, sfer galeria mnoga
A są to epifanie samiutkiego Boga!



przekład z oryginału perskiego Ivonna Nowicka

ukazało się w:
Rumi Dżalaloddin "Anioł upojony. Opowieści mistyczne" Warszawa 2009
(por. http://www.dialog.edu.com.pl/index.php?route=product/product&product_id=392)
oraz
Javaheri K. (red.) "Mała antologia literatury perskie", Kraków 2006